
By Yogani from aypsite.org
Powinno się zacząć te lekcje od Lekcji 10 (pierwszej w tej serii) – Dlaczego Ta Dyskusja?
Pytanie: Najprawdopodobniej nie potrzebujesz potwierdzenia informacji, którymi się dzielisz, ale pomyślałam, że mimo wszystko opiszę swoje osobiste doświadczenie jako pewnego rodzaju potwierdzenie. 🙂
Od wczesnego wieku miałam lekką fascynację tymi wszystkimi sprawami typu „New Age”, ale nie zagłębiałam się w to zbytnio aż do kryzysu życiowego na początku lat 90. Ze względów zdrowotnych postanowiłam medytować, aby zmniejszyć stres, i niechcący trafiłam do małej grupy medytacyjnej z sąsiedztwa, która zajmowała się odczytami z Tarota, rozwojem osobistym i „czakrami”, o których wcześniej nigdy nie słyszałam.
Mój pierwszy kontakt i pierwsza medytacja z tą lokalną grupą naprawdę mnie przeraziły… kolorowe poświaty na ścianach, kolorowe światła, kule światła odbijające się od sufitu, widzenie aur, jasnosłyszenie, specjalne wiadomości dla mnie itd.
Patrząc wstecz, wszystko to było pozytywne: różowe promienie miłości, postacie religijne, kochające, wszechobejmujące współczucie… ale wtedy tego nie wiedziałam.
Nie mogłam powstrzymać się przed pójściem za tym dalej… głównie ze strachu i z pragnienia, żeby to wszystko się zatrzymało… Na szczęście, a może z przeznaczenia, miałam inteligentnych i mądrych ludzi, którzy pomagali mi po drodze. Kiedy uczeń jest gotowy, nauczyciel naprawdę się pojawia. 🙂
Przeskoczyłam do przodu tak szybko: psychometria, channeling, świadome śnienie, podróże astralne, przewodnicy, aniołowie, Bóg, wszystkie ścieżki, wszystkie religie i wierzenia, jasnosłyszenie, jasnowidzenie, ciemność i nawiedzenia, poprzednie życia itd. Każde z tych doświadczeń wydarzyło się tylko raz i wielokrotnie mówiono mi, że nie muszę się tego uczyć w tym życiu, ponieważ osiągnęłam to już wcześniej. Było to tylko „przypomnienie”, którego miałam doświadczyć w moim obecnym życiu.
Zgodnie z powszechnymi naukami tamtego czasu… w zachodnim świecie „duchowości”… stale medytowałam nad czakrami, unosząc energię i swoje poziomy wibracyjne od czakry podstawy do czakry korony. To było wszystko, co znałam… Nie wiedziałam nic o kundalini ani metodach wschodnich…
Mój rozwój i doświadczenia były tak szybkie, że spowodowało to pewne problemy, ponieważ wkrótce posunęłam się dalej niż ktokolwiek, kto mnie wtedy uczył… i niestety czasami pojawiała się zazdrość i niedowierzanie, co sprawiało, że odchodziłam i przez większość czasu czułam się odizolowana i samotna… nieakceptowana. Osiągnęłam w ciągu kilku miesięcy poziomy, do których inni dochodzili latami, i po prostu nie potrafili zaakceptować, że dla mnie było to tak „łatwe”. To był dla mnie bardzo trudny czas, a także bardzo dezorientujący, ponieważ potrzebowałam wsparcia, aby zrozumieć to, czego nie pojmowałam. Nie prosiłam o to, co mi się przydarzało, a czasami czułam się niesprawiedliwie oceniana… a także dryfująca i zagubiona w tym, co się działo.
Potem, około 1995/96 roku, nastąpiło spontaniczne przebudzenie kundalini, które wprowadziło mnie w jeszcze większe zamieszanie. Wtedy zaczęłam patrzeć na nauki wschodnie i lepiej zrozumiałam czakry.
Niestety medytowanie przez tyle lat nad podnoszeniem energii do korony, a nie do trzeciego oka, spowodowało moje problemy.
Bez egoizmu… i jestem pewna, że jesteś jedną z niewielu osób, które mogą to zrozumieć… najwyraźniej urodziłam się blisko tego etapu właśnie w tym życiu, ze względu na to, co osiągnęłam w poprzednich wcieleniach. Od wielu lat jest to dla mnie jasne, ale trudno znaleźć kogoś, kto potrafi to zaakceptować i nie patrzy na mnie dziwnie ani nie uważa, że mam skrajnie narcystyczną osobowość…
Jesteś dla mnie naprawdę powiewem świeżego powietrza…
Jak wspomniałam w poprzednim e-mailu, wreszcie znalazłam pewną ulgę dzięki skupianiu się na oddychaniu w górę i w dół kręgosłupa, od podstawy do trzeciego oka. Trudno jest „przekierować” energię w ten sposób, ale to się dzieje.
Nie zbliżam się w ogóle do czakry korony, ale czuję czasem mrowienie w pewnych jej obszarach albo nacisk. Czuję się także nieswojo przy obcinaniu włosów i mam wrażenie czegoś w rodzaju kucyka z tyłu głowy, choć fizycznie go nie mam.
Po prostu pozwalam temu wszystkiemu odejść, nie martwiąc się zbytnio… Jeśli już, to bardziej martwię się tym, żeby nie być zbyt aktywną z tą energią, i spędzam dużo czasu po prostu równoważąc i uspokajając energię w sobie.
Przyznam również, że po tak silnych reakcjach energetycznych i emocjonalnych przez tyle lat rozwinął się u mnie lęk przed nawet patrzeniem w okolice korony… Mam nadzieję, że nie jest to w żaden sposób szkodliwe dla naturalnego przepływu przebudzenia.
W ostatnich kilku tygodniach pojawiło się dużo aktywności w czakrze serca… Nie wiem dlaczego. Czytałam gdzieś, że serce jest jedną z ostatnich czakr, które się otwierają, ponieważ może to być bardzo emocjonalne i fizycznie wyczerpujące. Czy coś o tym wiesz?
Duża część mojego oddychania odbywała się w gardle i nosie, co, jak sądzę, ma charakter równoważący, ponieważ zwykle oddycham ustami. Robiłam tak od początku, bo tak mnie nauczono w pracy z czakrami. Teraz pozwalam, aby wszystko działo się naturalnie, z pewnym mentalnym kierunkiem, i po pewnym czasie odkryłam, że energia w nosie i tylnej części języka zaczęła sama się kierować.
To wszystko jest dla mnie nowym eksperymentem.
Rozumiem również, dlaczego wiele nauk jogi i kundalini było utrzymywanych w tajemnicy przed ogółem ludzi… Jeśli nie ma pod ręką doświadczonego nauczyciela, który pomoże, pojawia się wiele problemów. Zachodni świat postrzega jogę i czakry jako formę ćwiczeń lub ogólnej medytacji, nie zdając sobie sprawy z mocy i potencjału, jaki mają one w oddziaływaniu na ludzkie pole energetyczne…
Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystko, co robisz, i za pomoc, której mi udzieliłeś…
Odpowiedź: Dziękuję za Twoje szczere i hojne dzielenie się doświadczeniem.
Wszystkie potwierdzenia, a także niezgody, są mile widziane. Twoje doświadczenia bardzo dobrze pasują do tego, o czym mówimy w lekcjach, szczególnie teraz, kiedy omawiamy koronę. Pozwól, że dodam jeszcze kilka perspektyw na ten temat, które połączą się z mądrymi korektami, jakie obecnie wprowadzasz w swojej codziennej praktyce.
Przedwczesne otwarcie korony powoduje tak duże uwolnienie w całym układzie nerwowym, że łatwo możemy dać się wciągnąć w cały dramat tego procesu. Ty bardzo dobrze robisz, patrząc poza ten zamęt. Wszystkim wizjom i uczuciom, które się pojawiają, trudno się oprzeć. To samo dotyczy wszelkich siddhi, czyli mocy, których możemy doświadczać. Ponieważ układ nerwowy nadal potrzebuje dużego oczyszczenia, wiele z tego, czego doświadczamy, jest zabarwione „dymem” niezliczonych karm, które często spalają się w sposób przypadkowy. Dlatego doświadczenia mogą być mieszaniną tego, co rzeczywiste, z tym, co nierzeczywiste. Nic dziwnego, że poważne przedwczesne otwarcie korony może zaprowadzić człowieka do szpitala psychiatrycznego albo jeszcze gorzej.
Oto sedno sprawy. Wizje i objawienia, choć często są częścią podróży, nie są głównymi wskaźnikami postępu ku oświeceniu. W rzeczywistości oświecenie może nastąpić przy bardzo niewielu wizjach, a nawet bez żadnych wizji. W takim stopniu, w jakim mamy wizje i objawienia, możemy zostać odciągnięci od praktyk, które zapewniają nasz stały i stabilny postęp. W lekcjach dużo mówiliśmy o rozpraszających wizjach, ale do tej pory niewiele z perspektywy skrajności pełnego, przedwczesnego otwarcia korony. To nie jest łatwa sprawa, ponieważ może stać się światem samym w sobie, czyli ostatecznym rozproszeniem.
Nie oznacza to, że wizje lub objawienia są złe. Oczywiście powinniśmy cieszyć się krajobrazem podczas podróży drogą do oświecenia. Ale jeśli krajobraz staje się ścieżką, a nasze poczucie „ja” zostaje w niego wplecione, wtedy zbaczamy z kursu. Przy skrajnych przedwczesnych przebudzeniach korony ryzyko tego jest większe niż zwykle. Skrajne przebudzenia są czasami ekstatyczne, często piekielne i zawsze uwodzicielskie. Właściwe praktyki mogą stopniowo położyć kres fantazjom, w które możemy być wciągani, i wprowadzić nas w pokój i radość boskiej rzeczywistości wewnątrz nas. Wtedy zobaczymy nasze wizje z innej perspektywy. Mogą nawet odejść, zastąpione trwałym poczuciem pokoju i szczęścia, które nie będzie nas nieustannie rzucało z jednej skrajności w drugą.
Co więc dzieje się przy przedwczesnym otwarciu korony? Czy dokądś dochodzimy? Czy osiągamy oświecenie? Cóż, tak i nie. Tak, przeszkody są uwalniane chaotycznie i samorzutnie. I nie, ponieważ chaos tego procesu oraz nasze utożsamianie się z tym chaosem również mogą tworzyć karmę: dziwny rodzaj karmy, który może prowadzić nas do cyklu przedwczesnych spontanicznych otwarć korony, życie po życiu. Jeśli w takiej sytuacji dalej pracujemy z koroną, podtrzymujemy cały ten proces, a duchowy postęp może być trudny do uchwycenia, nawet jeśli nasze wizje trwają. Tylko poprzez świadomą interwencję w postaci stabilizujących praktyk możemy zejść z tego koła.
Istnieją tylko dwa pewne znaki wzrastającego oświecenia. Właściwie jest tylko jeden pewny znak, ponieważ drugi nie zajdzie daleko bez pierwszego. Pierwszym i najważniejszym znakiem wzrastającego oświecenia jest pojawienie się wewnętrznej ciszy: niewzruszonej, błogiej wewnętrznej świadomości, wiecznego pokoju osiedlającego się w naszym układzie nerwowym. Drugim znakiem jest wzrost ekstatycznego przewodnictwa w układzie nerwowym. Niekoniecznie ekstatycznych wizji czy objawień. Po prostu prostego neurobiologicznego ekstatycznego odczuwania przyjemności przepływającego przez ciało. Razem wewnętrzna cisza i ekstatyczne przewodnictwo w układzie nerwowym tworzą fundament oświecenia. Gdy łączą się w jedno, widzimy, jak podróż dojrzewa do swojej pełni w nieskończonej ekstatycznej błogości i wypływie boskiej miłości. To naprawdę bardzo proste. Jeśli patrzymy na swój postęp przez pryzmat tych dwóch parametrów, które można łatwo rozwijać za pomocą konkretnych praktyk jogi i łatwo obserwować, wtedy będziemy na właściwej drodze. Jednocześnie będziemy uciszać burze jakiegokolwiek przedwczesnego przebudzenia korony, w które mogliśmy się wplątać w bliższej lub dalszej przeszłości.
Wielki dziewiętnastowieczny krija jogin, Lahiri Mahasaya, powiedział, że oświecenie jest „połączeniem pustki z euforią”. To jest połączenie wewnętrznej ciszy z ekstatycznym przewodnictwem. I tyle. To bardzo proste. Nic więcej nie jest konieczne. Jeśli więc jesteśmy zalewani wizjami i objawieniami, mądrze będzie łagodnie wrócić do naszych praktyk, tych, które rozwijają te dwa sposoby funkcjonowania w naszym układzie nerwowym, prowadzące do wyzwolenia.
W lekcjach skupiamy się na rozwijaniu dwóch składników oświecenia za pomocą różnych praktyk. Dwiema głównymi praktykami są głęboka medytacja, rozwijająca wewnętrzną ciszę, oraz oddychanie kręgosłupem, rozwijające zrównoważone ekstatyczne przewodnictwo. Wiele innych praktyk jest dodawanych, aby budować na postępie osiąganym dzięki tym dwóm praktykom podstawowym. Wszystko razem tworzy zintegrowany system praktyk.
W sercu płynnego i postępującego oczyszczania oraz otwierania układu nerwowego znajduje się nerw rdzeniowy, czyli sushumna, między trzecim okiem, ajna, a podstawą, muladhara. Kiedy wszystkie praktyki naturalnie pracują nad oczyszczaniem i otwieraniem nerwu rdzeniowego między trzecim okiem a podstawą, możemy uniknąć dramatu przedwczesnego otwarcia korony, nawet jeśli przez cały czas pośrednio delikatnie pobudzamy koronę do otwierania. Wtedy, z czasem, możemy przejść bezpośrednio do korony. Gdy nadejdzie właściwy moment, dalsze otwieranie korony nie prowadzi do chaosu. Nie prowadzi też do wielu wizji ani objawień. Dlaczego? Ponieważ w naszym oczyszczonym układzie nerwowym unosi się znacznie mniej karmicznego dymu. Wizje, które mamy, nie są skrajne ani przytłaczające, lecz głębokie i niewymagające opowiadania o nich. Krótko mówiąc, otwarcie korony we właściwym czasie nie powoduje żadnego wstrząsu: jedynie kanał ekstatycznej błogości i boskiej miłości płynącej do świata.
Ten stan dojrzałej, otwartej korony i układu nerwowego jest swoim własnym źródłem i swoim własnym uzasadnieniem. I to również jest bardzo prosta rzecz.
To dość okrężny sposób powiedzenia, że tak, uważam, iż robisz właściwą rzecz, podejmując oddychanie kręgosłupem. Oprócz tego, że jest to światowej klasy stabilizator zbłąkanych energii kundalini, jest to podstawowa praktyka rozwijania ekstatycznego przewodnictwa w nerwie rdzeniowym między trzecim okiem a podstawą. Przebudzanie w ten sposób trzeciego oka, ajna, jest drogą naprzód. Zachęcam Cię również do podjęcia głębokiej medytacji. Pranajama, przy wszystkich swoich korzyściach, nie rozwija najgłębszego poziomu wewnętrznej ciszy w układzie nerwowym. W tym celu umysł musi być systematycznie każdego dnia doprowadzany do spokoju. To właśnie jest głęboka medytacja.
Jeśli chodzi o oddychanie przez usta lub nos, oddychanie przez nos jest ogólnie lepsze, o ile nie powoduje napięcia, ponieważ ważne aspekty naszej duchowej neurologii znajdują się w kanałach nosowych i zatokach. Oddychanie przez nos podczas oddychania kręgosłupem stymuluje je, podobnie jak inne „ukierunkowane” praktyki, które omawiamy w lekcjach, czyli sambhavi, yoni mudra kumbhaka, kechari i pranajamy bastrika.
Kiedy rozwiniesz pewien komfort i stabilność w praktykach zorientowanych na kierunek trzecie oko i podstawa, sądzę, że Twój lęk przed koroną osłabnie. Będzie to po prostu miejsce, którego możesz czasami dotknąć, aby zobaczyć, co się tam dzieje. Nie będzie to „praktyka” przy koronie, dopóki nie pojawi się stabilność we wszystkim, co tam robisz, jak omawialiśmy dwie lekcje temu. Nie ma potrzeby się spieszyć, ponieważ korona otwiera się bezpiecznie za każdym razem, gdy medytujemy, wykonujemy oddychanie kręgosłupem i resztę naszych zintegrowanych zaawansowanych praktyk jogi.
Tak, ja również słyszałem, że „serce otwiera się jako ostatnie”. Ale myślę, że sprawa jest bardziej złożona. W lekcjach zaczynamy od serca, ponieważ pragnienie jest silnikiem napędzającym całą jogę. Pragnienie, które zostaje wzmocnione i skierowane ku duchowemu rozwojowi, jest bhakti, a to wszystko jest pracą serca. Praktyki oddziałują z powrotem na serce, zwiększając bhakti na każdym etapie drogi. Tak więc serce otwiera się przez cały czas, razem z resztą układu nerwowego. Potem zaczyna wzrastać ekstatyczne przewodnictwo i rozpływamy się wewnętrznie w miłości wobec tak wielkiej ekstazy i wzrastającej wewnętrznej zmysłowości: to kolejne otwarcie serca. Wreszcie, kiedy shiva, czyli cisza, i shakti, czyli ekstaza, łączą się, a my w końcu przechodzimy bezpośrednio do korony, wtedy wszystko spływa w dół i serce otwiera się całkowicie w przelewającą się czystą boską miłość. Być może właśnie ten ostatni krok jest tym, co oznacza powiedzenie, że „serce otwiera się jako ostatnie”. Ale prawda jest taka, że joga zaczyna się od serca, serce otwiera się na każdym etapie drogi i kończy się w sercu, gdy ostatecznie stajemy się wyrazem boskiej miłości na ziemi. I żaden z tych etapów serca nie będzie traumatyczny, dopóki wykonujemy praktyki jogi, które rozwijają płynne oczyszczanie i otwieranie układu nerwowego. Do tego wzywa nas serce i to właśnie otwiera serce.
Jeśli pojawia się dyskomfort w sercu, niemający charakteru medycznego, jest to objaw nierównowagi energetycznej i powinniśmy przyjrzeć się naszym praktykom oraz dobrej samoregulacji praktyki, aby go rozwiązać. To jest ścieżka radości, a nie ścieżka dyskomfortu i lęku. Dlatego zawsze używamy praktyk w taki sposób, aby rozwijały płynny postęp i przyjemne doświadczenia. W ten sposób zawsze mamy motywację, aby kontynuować, a nasze dotarcie do celu jest pewne.
Utrzymywanie nauk jogicznych w tajemnicy mogło być właściwe w przeszłości, ale nie sądzę, aby było właściwe teraz. W dzisiejszych czasach jest tak wielu ludzi z intensywnym pragnieniem Boga i praktyk, ze spontanicznymi doświadczeniami duchowymi itd. Narastająca światowa potrzeba duchowa nie sprzyja temu, aby tak ważna wiedza była zamknięta, i to jeszcze we fragmentach, w kilku nadmiernie ochronnych tradycjach ezoterycznych. Jesteśmy w środku ogromnej zmiany świadomości świata. Teraz jest czas, aby każdy miał dostęp do pełnych środków bezpiecznego i skutecznego oczyszczania oraz otwierania swojego układu nerwowego. Właśnie temu służą te lekcje.
Życzę Ci pełnego powodzenia, gdy kontynuujesz swoją wybraną ścieżkę duchową. Dobrze, że tu jesteś, i mam nadzieję, że lekcje będą nadal Ci pomagać.
Guru jest w Tobie.
Lekcja Następna – Wkrótce